c4mper napisał(a):Nadal nieznacznie mylimy fakty - Hurtgen i Wacht am Rhein to nakładające się i bliskie ale jednak różne historie. Elementy typu "przebierańcy" więcej kwasów niż zabawy wprowadzą ale to moje nieobiektywne zdanie. Obrona przez aliantów składów paliwa to co innego, może konkretnie "zdynamizować" akcję ;-)!
Zawsze tego typu akcje (sobotażowe), miały na celu zaskoczenie i zasianie paniki (a ze spadochroniarzami Skorzennego, to był świetny przykład). W przypadku Hurtgenu, jest ich ograniczenie (tylko raz), zdaję sobie sprawę z tego że może być to "kwasogenne", ale fakt faktem mogło by fajnie urozmaicić grę (trzeba dopracować zasady). Zamiast krzyczeć w temacie, "to nie i to nie" , można zaproponować inne rozwiązanie (Nestor, chyba więcej osób jest jednak na nie, cóż... Może, nie którym, sprawia radochę, opcja obrony w 90 osób obiektu przed 56 osobami...)
Kiedy był problem z obrońcami ? <OO> Na Sewastopolu, tak, w przypadku Hurtgenu, więcej jest chętnych stanąć po stronie niemieckiej (jedynej i słusznej) niż jest miejsc.
Co do ilości KaeM-ów... Zgadzam się z rozwiązaniem, zaproponowanym przez Nestora. Popatrzmy, w chwili obecnej jest 56-ciu niemiaszków, co pozwala na wystawienie 7 KM-ów (56/8=7 -> Liczba osób/Liczba osób w drużynach = Liczba drużyn = Ilość KM). Czy naprawdę alianci chcą atakować ufortyfikowany las gdzie czyhać by miało 9-10 KM-ów? Początkowe ataki były by oczywiście zaciekłe, potem gdy dojdzie do kolejnych, masowych powrotów na respa, bez żadnych sukcesów, grywalność i prawdopodobnie liczba graczy po stronie alianckiej znacznie spadnie...
Ilość osób w drużynach, jest OK, podział: jeden team=3 dowódców+1 KM+1 snajper (przypomnę, replika która może mieć powyżej 450 fpsów ). Też jest trafiony i tego już nie należy zmieniać.