Strona 1 z 2
AVATAR...

Napisane:
27 gru 2009, o 18:49
przez Dalej
...był fajny. Warto wydać kasę.
Jak ktoś lubi predatora, aliensów czy terminatora, to mu się spodoba.
Re: AVATAR...

Napisane:
27 gru 2009, o 19:44
przez Janek
A oglądałeś w IMAXie czy w zwykłym kinie tylko, że z kamery cyfrowej? Bo się chce wybrać, ale do IMAXa żeby siedzieć w normalnym miejscu to w śr chyba najwcześniej można.
Re: AVATAR...

Napisane:
27 gru 2009, o 19:57
przez Dalej
W Multikinie w Złotych Tarasach, w 3D.
Nie wiem w końcu czy to Imax czy reald3d czy co innego, ale fajnie wzbogacało film.
Re: AVATAR...

Napisane:
27 gru 2009, o 20:44
przez Fallkor
ja tez widzialem!
Swietny film! warto wydac kase, a i 3d jest tylko milym dopelnieniem a nie glownym powodem dla ktorego warto zobaczyc.
Re: AVATAR...

Napisane:
27 gru 2009, o 22:09
przez heavenly
Obejrzałem z przyjemnością. Kawał fajnie i sprawnie zrealizowanego kina. Swoje spostrzeżenia powiesiłem tutaj - jak ktoś ma ochotę przeczytać:
http://biegala.blogspot.com/2009/12/avatar.html
Re: AVATAR...

Napisane:
27 gru 2009, o 23:25
przez Ptasiek
powiem Krotko:
FIlm MIAŻDZY ! miałem szczęko opad przez pierwsze 60 minut filmu:)
Pojde chyba jeszcze ze 3-4 razy do Zlotych tarasow na ten film...
Re: AVATAR...

Napisane:
27 gru 2009, o 23:31
przez Dalej
Pójdziemy grupą.
Jutro spróbuję załatwić grupowy wjazd.
Re: AVATAR...

Napisane:
27 gru 2009, o 23:40
przez Ptasiek
UUUU szykownie mam sie jakos specjalnie ubrac Pączku Rózy?:D
Re: AVATAR...

Napisane:
27 gru 2009, o 23:48
przez Dalej
Heh, to mi przypomina jak 6th reklamowali inny film :)
http://6-th.com/index.php?option=com_pa ... task=table
Re: AVATAR...

Napisane:
28 gru 2009, o 08:29
przez JKL
Byłem w IMAXie i zastanawiam się czy nie pójść jeszcze raz.
Re: AVATAR...

Napisane:
28 gru 2009, o 08:48
przez Ptasiek
My z teamem bylismy na pra premierze Skorumpowanych, jak znajde foty dam linka:D
To powiedz(napisz?) Dalej kiedy lecimy? No i oczywiscie w jakim szpeju:D
Re: AVATAR...

Napisane:
28 gru 2009, o 11:02
przez Grey
Pełna zgoda. Film świetny w prawie każdej płaszczyźnie. Oglądałem w IMAXie i w porównaniu z Beowolfem efekt 3D bez porównania lepszy. Po prostu przekonujące 3D.
Re: AVATAR...

Napisane:
28 gru 2009, o 14:04
przez Dalej
Film w zamówieniu grupowym jest niewiele tańszy, bo kosztuje 27zł - ja chyba zapłaciłem 30.
Myślę nad opcją w której część z nas oszpejowała by się a-la ludzcy najemnicy i w zamian za paradowanie np. po złotych tarasach w szpeju itp., grupa miała by wjazd za darmo lub za jakąś sensowną zniżkę.
Mundury ludzi to coś a-la pixle:
http://www.flickr.com/photos/officialav ... 6/sizes/l/Poza tym większość najemników nosi t-shirty lub whifebeatery, więc wystarczą same spodnie w jakimś cadpacie, marpacie czy innym betonie.
Tu trochę zdjęć:
http://www.flickr.com/photos/officialavatarmovie/Nie wiem czy by na coś takiego poszli, czy mają tyle swobody w promocji lub czy ZT się zgodzą, będę dzwonił.
Re: AVATAR...

Napisane:
28 gru 2009, o 15:47
przez Ptasiek
NIe no Dalej ja zartowalem z tym szpejem :)
Pojdzmy sobie grupa znajomych z WW2 i tyle promowac to mozemy filmy typu "Kingdom"(Królestwo), Jarhead, Skorumpowani i tym podobne a nie cos takiego:D
Re: AVATAR...

Napisane:
28 gru 2009, o 20:40
przez Konrad ''Owca''
Dalej - jesteś niepoprawny politycznie! To nie "najemnicy" tylko "kontraktorzy" i nie "ludzie" a jacyś "space marines".
Re: AVATAR...

Napisane:
28 gru 2009, o 20:56
przez cAmper
Wybieramy się w tygoniu (po cywilu;-) ...heavenly ładnie piszesz tego bloga przyznać muszę, zadroszczę.... wolnego czasu ;-)
Re: AVATAR...

Napisane:
28 gru 2009, o 21:12
przez Ryuzok
ostatnia super walka armii w tym filmie to dla mnie jakiś debilizm...
poza tym film mi się podobał, chociaż bardziej niż do terminatorów itp to bym to porównywał do walk z indianami w US i innymi koloniami, też nie bez powodu...tak czy inaczej fajne...
Re: AVATAR...

Napisane:
28 gru 2009, o 22:37
przez Dalej
Dobra, to spróbujmy się jakoś zgrać dziewczyny.
Re: AVATAR...

Napisane:
29 gru 2009, o 00:18
przez Kamil
Naprawdę świetny film, byłem dzisiaj i szczerze polecam.
Re: AVATAR...

Napisane:
29 gru 2009, o 09:47
przez Ari
Kto weźmie ze mną Zestaw Dla Dwojga? xD Taniej wychodzi :D
Re: AVATAR...

Napisane:
29 gru 2009, o 10:32
przez StarskiPL
Muszę powiedzieć, że 3D trochę mnie męczyło, szczególnie na początku, ale później jakoś się przestawiłem i było ok.
Re: AVATAR...

Napisane:
29 gru 2009, o 11:39
przez Ptasiek
dzis lub jutro popoludniu? mi pasuje
Re: AVATAR...

Napisane:
29 gru 2009, o 22:27
przez xxxFENCExxx
Wizualnie film rewelacyjny - tylko ta "historia"...
Znowu "źli i podstępni bilai ludzie używający maszyn, zniszczywszy swoja matkę i przylecieli zniszczyć żyjących w symbiozie z naturą kolorowych i zagarnać ich bogactwa naturalne".
Walka żądnych pieniędzy sługusów amoralnych korporacji z ekologicznymi autochtonami - "dobrymi dzikusami".... czyli "jak zdobywano dziki zachód" w wersji SF.
Mamy dobrych szamanów, matke ziemię "Ewę" itd itp., szlachetnych naukowców i złych kapitalistów. Sztampa na maksa i same ograne tematy, ale klepane "do skutku" pewnie przyniosą zamierzony efekt.
Taka ekologiczno-antywojenna papka, w na tyle atrakcyjnym opakowaniu, że człwoiek zapomina o logice. No może nie każdy.
Mnie najbardziej ciekawi co jedli Ci lokalesi, bo mieli kły i nosili ze sobą łuki, zdawali egazminy na "łowcę", ale zabijanie było dla nich aktem tragicznym - no ale chyba nie poluje się z łukiem na owoce czy rośliny (które przecież były jak mózg planety i też jak najbardziej żyły)
Re: AVATAR...

Napisane:
29 gru 2009, o 22:57
przez Ryuzok
xxxFENCExxx napisał(a):Mnie najbardziej ciekawi co jedli Ci lokalesi, bo mieli kły i nosili ze sobą łuki, zdawali egazminy na "łowcę", ale zabijanie było dla nich aktem tragicznym - no ale chyba nie poluje się z łukiem na owoce czy rośliny (które przecież były jak mózg planety i też jak najbardziej żyły)
ehh, poszukaj trochę o sposobie postrzegania świata przez kultury szamańsko podobne, jak indianie czy aborygeni, powinieneś pojąć...to że jakaś kultura potrafi sądzić że kamień ma dusze, nie znaczy że go nie uzyje do rzucania nim o coś, wszystko w formie ichniejszego rozsądku...
fakt faktem przesadzili zbyt mocno wzorując tubylców na indianach, ale cóż, mi to tam odpowiadało akurat...
a w sumie bardziej mnie w tym filmie dziwi to że typ który tutaj gra tą szyche z korporacji to chyba ta sama osoba która robiła to w obcym 2 (albo do złudzenia podobny gościu dla mnie), no i powala mnie pomysł łącz USB 3.0 dostępnych dla tubylców...
Re: AVATAR...

Napisane:
29 gru 2009, o 23:06
przez heavenly
Ryuzok napisał(a):a w sumie bardziej mnie w tym filmie dziwi to że typ który tutaj gra tą szyche z korporacji to chyba ta sama osoba która robiła to w obcym 2 (albo do złudzenia podobny gościu dla mnie), no i powala mnie pomysł łącz USB 3.0 dostępnych dla tubylców...
Podobny. To inny koleś, od Obcego II minęło parę lat;-)
Obcy II:
http://www.filmweb.pl/o7147/Paul+ReiserAvatar:
http://www.filmweb.pl/o4353/Giovanni+Ribisi
Re: AVATAR...

Napisane:
29 gru 2009, o 23:07
przez Ryuzok
...a może go sklonowali...:P
w końcu korporacja była przy kasie :P
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 01:54
przez kuba a
xxxFENCExxx miałem to same odczucia co Ty oglądając ten film.... nie mogłem jakoś odrzucić niesmaku że to co jak co, ale jednak nasi (ludzie) dostają tam w kość i nie ma w tym nic fajnego... a film jest o zdrajcy i kolaborancie, który za to że może sobie współżyć z niebieską panienką (taak, wiem, dochodzi tu kwestia docenienia, chodzenia itp) sprzedał własnych rodaków... ;)
co ciekawe, w ostanich scenach nasz bohater mimo że tak ukochał niebieskich wybrał jakoś ludzki karabin, a nie ultra zjednoczony z naturą łuk....
no, ale to moje, może dziwne wrażenie ;)
za to pod względem realizacjyjnym naprawdę świetny, powala jakość i to wrażenie siedzania na stołku w centrum akcji jak dla mnie ;)
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 09:33
przez heavenly
kuba a napisał(a):co ciekawe, w ostanich scenach nasz bohater mimo że tak ukochał niebieskich wybrał jakoś ludzki karabin, a nie ultra zjednoczony z naturą łuk....
To akurat logiczne - umiał się tym posługiwać to raz, a na ludzi najlepiej działał - to dwa;-) Jak z bakteriami - nie będziesz wstrzykiwał komuś czegoś na co jest odporny;-)
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 09:38
przez yamnick
jeszcze trochę i nie będę musiał iść do kina bo opowiecie cały film :/
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 10:09
przez Grey
Mnie szokuje, że ktoś oczekiwał głebokiego obrazu opowiadającego w sposób dojrzały i w miarę obiektywny o rzeczywistości i autentycznych wartościach. Blockbustery z rozbudowanymi efektami FX zwykle nie należą do takich kategorii i Avatar też nigdy do nich miał nie należeć. Więc czepianie się schematycznej fabuły jest wg mnie tanim chwytem :)
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 11:30
przez Ryuzok
kuba a napisał(a):nie mogłem jakoś odrzucić niesmaku że to co jak co, ale jednak nasi (ludzie) dostają tam w kość i nie ma w tym nic fajnego...
bądź co bądź mam dziwne wrażenie że nawet teraz jakby wysłać jakiś oddział do dżungli amazońskiej, to tamtejsi tubylcy byli by w stanie im nieźle dokopać, różnica polega na tym że są do tego środowiska przyzwyczajeni od urodzenia, wiedzą jak działa i umieją to wykorzystać. Przeciętny wojak widzi drzewo i mysli "hmm. drzewo", a taki tubylec widzi drzewo i mysli "hmm, takie i takie drzewo, pomagające na to t o i to, w walce mogę je wykorzystać w ten i ten sposób,a pod nim zyje to i to co też się przyda"
-oczywiście to tylko luźny przykład
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 11:38
przez Ptasiek
Fence dorabiasz jakas chora ideologie do filmu ktory ma byc rozrywka a nie dokumentem....
ja tam sie ciesze ze ci ludkowie dostawali ciegi(moze dlatego ze wygladali mi na US manow:) :)
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 13:58
przez Goorock
w IMax w środy macie za smsa w orange 2 bilety w cenie jednego. dziś się wybieram.
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 14:16
przez Kamil
xxxFENCExxx napisał(a):Mnie najbardziej ciekawi co jedli Ci lokalesi, bo mieli kły i nosili ze sobą łuki, zdawali egazminy na "łowcę", ale zabijanie było dla nich aktem tragicznym - no ale chyba nie poluje się z łukiem na owoce czy rośliny (które przecież były jak mózg planety i też jak najbardziej żyły)
No przecież była scena, jak ta córka wodza uczyła głównego bohatera i razem polowali, ubijając jakiegoś kosmo-jelonka.
nie mogłem jakoś odrzucić niesmaku że to co jak co, ale jednak nasi (ludzie) dostają tam w kość i nie ma w tym nic fajnego...
Dobrze im tak, ludzie to chuje :D
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 15:06
przez Ptasiek
no Kamil ma racje ladnie to ujales Kamilu mas zpaczka w nagrode:D
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 15:15
przez Kamil

Om nom nom nom
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 16:56
przez Janek
Goorock napisał(a):w IMax w środy macie za smsa w orange 2 bilety w cenie jednego. dziś się wybieram.
Wydaje mi się, że widziałem kartkę w kinie informującą o tym, że propomcja nie obejmuje Avatara :)
A film bardzo mi się podobał, powalające efekty i efekt 3D(tylko do czytania napisów musiałem się z 15min przyzwyczajać), fabuła prosta, ale tak jak napisał Grey Cameronowi nie chodziło o robienie filmu głębokiego i zmuszającego do refleksji. Chciał stworzyć coś nowego i na pewno mu się to udało.
Re: AVATAR...

Napisane:
30 gru 2009, o 23:44
przez ZeRT
Bardzo fajny film 3 godziny pierwszorzędnej rozrywki. 3d od którego nie bolały oczy i było wszystko ostre.
xxxFENCExxx miałem to same odczucia co Ty oglądając ten film.... nie mogłem jakoś odrzucić niesmaku że to co jak co, ale jednak nasi (ludzie) dostają tam w kość i nie ma w tym nic fajnego... a film jest o zdrajcy i kolaborancie, który za to że może sobie współżyć z niebieską panienką (taak, wiem, dochodzi tu kwestia docenienia, chodzenia itp) sprzedał własnych rodaków... ;)
co ciekawe, w ostanich scenach nasz bohater mimo że tak ukochał niebieskich wybrał jakoś ludzki karabin, a nie ultra zjednoczony z naturą łuk....
Pytanie dla osób podzielających pogląd z quoutea powyżej:
Kto był bohaterem Kukliński(zdradził "swoich") czy Zacharski(nie zdradził "swoich")?
Re: AVATAR...

Napisane:
31 gru 2009, o 00:37
przez xxxFENCExxx
Nie oczekiwałem od filmu reortażowego podejścia do świata, ale mam już dość tej nachalnej EKO propagandy. Gdzie nie zajrzysz wszędzie jazgot, że jest tragedia ("musimy wprowadźic podatek od oddychania")
Oglądam film z dzieckiem i mam już dosyć tłumaczenia po każdym wyjściu do kina co za bzdury są przemycane w filmie. A są przemycane w coraz fajniejszym opakowaniu.
Doszło do tego, że 4 letnie dzieci w przedszkolu są uczone pioenki z tekstem "co się stąło? cały świat zatruty, nie ma czym oddychać, ziemia umiera..." itp, itd.
To jest chore.
Można ciekawą fabułę zrobić i z historii o ZORRO (szlachetny człowiek walczy w obronie prawa z łamiącymi go notablami) albo o Janosiku (kradnie "złym bogatym" i podobno rozdaje "dobrym ubogim" ale musi coś zostawić sobie). Jakoś dziwnym trafem robi się tylko o Janosiku...
Co do Kuklińskiego i Zacharskiego. W naszej cywilizacji podstawą jest poszanowanie prawa i danego słowa. Kukliński przysiegę złamał co go jednoznacznie definiuje.
Jeżeli ktoś ma wątpliwości to chyba właśnie dzięki takim filmom - które pokazują, że przysiegę można złamać w imię czegoś co akurat chwilowo wydaje się ważne.
"Słowa uczą - przykłady pociagają" - gloryfikowanie takich postaw to rozwalanie fundamentów naszej cywilizacji. Za 30 lat okażę się, ze USA dążyły do III wojny światowej i Kukliński pomagał "SZATANOWI" - i co wtedy?
Re: AVATAR...

Napisane:
31 gru 2009, o 01:06
przez kazik_
Zgadzam się z Fencem, eko-bełkot jest strasznie irytujący.
A po Cameronie osobiście spodziewałem się czegoś lepszego niż "pocahontas in space". Szczególnie, kiedy weźmiemy pod uwagę zamieszanie ("hype") i napięcie, które sam Cameron w okół tego dzieła spowodował (np. 40 minutowa gadka na temat gry na jakiś targach komputerowych, bez pokazywania czegokolwiek).
Ja wciąż pamiętam rozrywkowe i nie-aż-tak-idiotyczne filmy, które reżyserował np. Aliens, Terminatora (1,2), True Lies. Oraz bardziej ambitny Solaris (którego akurat był tylko producentem).
Antyfanom Awatara i miłośnikom "serjus SF" polecam ten artykuł:
http://www.starshipnivan.com/blog/?p=1245
Re: AVATAR...

Napisane:
31 gru 2009, o 01:37
przez ZeRT
Eh chciałem zrobić fleama a tu Fence odpowiada z sensem :( ;).
Przykład naszych super szpiegów nie jest do końca trafiony. W filmie mamy sytuację bandycką i nasz główny bohater jest raczej takim whisteblowerem niż zdrajcą, a to, że przez "przypadek" ginie kilkudziesięciu marines i setki tubylców to już po prostu specyfika sytuacji i amerykański patos który musi bić z ich filmów tak jak w nasze filmy są jak związek Rokitów "nielogiczne dialogi, słabe światło i kiepski montaż"
Re: AVATAR...

Napisane:
31 gru 2009, o 11:48
przez Wokash
Kurcze tak sobie czytam i się zastanawiam... niektórzy chyba liczyli na paradokument mocno osadzony w prawdzie historycznej...
W końcu to jednak chyba miała być bajka dla bardziej dorosłych widzów. Cameron raczej takie filmy robi (pomijam dokumenty) Terminator zdaje też nie był dokumentem...
Ja osobiście dobrze się bawiłem. Widoki w IMAXe zapierały dech... sam film był widowiskowy... nie rozumiem zarzutów dotyczących używania broni ludzi... przecież krasnoarmiejcy nie zdradzali idei międzynarodowego komunizmu strzelając z MP44 do Niemców...
Film opierał się na kilku kalkach idea człowieka cywilizowanego który zakochuje się w świecie ludów pierwotnych jest w kinie amerykańskim dość żywa, że Tańczącego z wilkami wspomnę...
Jak dla mnie marne było to amerykańsko patetyczne przemówienie, a śmieszyła walka piechoty opierająca się chyba o standardy rewolucyjnej Francji (stoimy w nierównym szeregu i napier...).
Re: AVATAR...

Napisane:
31 gru 2009, o 11:54
przez Grey
Link do artykułu atakującego płytkość artystyczną Avatara - autor uzurpuje sobie prawo do określania, jakie filmy powinien robić wzięty reżyser. Nie myśli jednak, że na tak ambitny film jaki on by chciał obejrzeć, poszłoby mniej ludzi i mniej chętnie wytwórnie dawały by kasę na produkcję. Cameron doszedł do wniosku, że lepiej robić obrazy płytkie, a z niesamowitymi efektami i bardzo 'smaczne' dla większości ludzi i to jest jego prawo. Inny autor podejmuje inną decyzję i boryka się z tego wynikającymi problemami.
Nawet zrobienie płytkiego, a dobrze sprzedającego się filmu jest sztuką - więc IMO Avatar jest sztuką. Dużo jest filmów, które jakieś tam efekty mają, a są tak nędzne, że nikt ich więcej oglądać nie chce. A Avatara chętnie obejrzę jeszcze nie raz.
Re: AVATAR...

Napisane:
31 gru 2009, o 12:20
przez kazik_
Nawet zrobienie płytkiego, a dobrze sprzedającego się filmu jest sztuką - więc IMO Avatar jest sztuką. Dużo jest filmów, które jakieś tam efekty mają, a są tak nędzne, że nikt ich więcej oglądać nie chce. A Avatara chętnie obejrzę jeszcze nie raz.
Ja bym to raczej ujął tak:
Zrobienie powalającego wizualnie filmu jest sztuką. Kropka.
Re: AVATAR...

Napisane:
31 gru 2009, o 12:38
przez Kamil
Chciałbym zauważyć, że imo best sci-fi movie ever (a sci-fi znam w miarę dobrze, obydwu ameryk jak i europejską, i kłócić się ze mną można) - Gwiezdne Wojny, zrobił rewolucję nie fantastyczną fabułą czy niesamowitym przesłaniem, ale właśnie powalającymi efektami specjalnymi, stworzonym od zera unikalnym uniwersum czy charakterystycznymi postaciami. O ile avatarowym postaciom daleko do Hana Solo czy Dartha Vadera, to zdecydowanie film nadrabia resztą czynników.
A eko-gadka? Raczej nieunikniona przy motywie Indian, ludów pierwotnych itd. A tak poza tym, filmów z takim przesłaniem już było sporo (że natura skopie tyłki ludziom), ale teraz to nagle wszystkich boli, bo aktualnie jesteśmy świadkami światowej eko-szopki. A przecież pomysł na Avatara Cameron miał już prawie 20 lat temu, więc jak dla mnie nie ma sensu patrzenie na film z perspektywy dzisiejszego zadęcia efektem cieplarnianym.
Btw. Nigdy nie zrozumiem tego uwielbienia Terminatorem 2, o ile pierwsza część była mroczna, brutalna i znacznie bardziej klimatyczna, to dwójka była imo przeciętnym filmem akcji nastawionym na młodzież. Bez sensu to porównywanie poprzednich filmów Camerona z Avatarem.
Re: AVATAR...

Napisane:
31 gru 2009, o 12:43
przez kazik_
Btw. Nigdy nie zrozumiem tego uwielbienia Terminatorem 2, o ile pierwsza część była mroczna, brutalna i znacznie bardziej klimatyczna, to dwójka była imo przeciętnym filmem akcji nastawionym na młodzież.
Też wolę T1, z powodów przez ciebie wspominanych. A sytuacja z T1 vs T2 jest identyczna (wg mnie) jak przy Falloucie i Falloucie 2 :) (przy czym F2, tak czy inaczej nie był nastawiony na "młodzież").
Bez sensu to porównywanie poprzednich filmów Camerona z Avatarem.
Czemu bez sensu? Raczej naturalne jest patrzenie na jakieś dzieło z perspektywy poprzednich prac danego autora.
Re: AVATAR...

Napisane:
31 gru 2009, o 13:23
przez Kamil
kazik_ napisał(a):A sytuacja z T1 vs T2 jest identyczna (wg mnie) jak przy Falloucie i Falloucie 2 :) (przy czym F2, tak czy inaczej nie był nastawiony na "młodzież").
A to jest problem złożony, do którego wrócimy przy piwku ;)
Czemu bez sensu? Raczej naturalne jest patrzenie na jakieś dzieło z perspektywy poprzednich prac danego autora.
Nie zawsze i nie wszędzie. Przykładem może być np. Peter Jackson ;) Cameron nie zrobił nigdy nic specjalnie porównywalnego do Avatara, najbliżej mógłby być Titanic ze względu na rozmach.
Re: AVATAR...

Napisane:
31 gru 2009, o 13:35
przez kazik_
Punkt dla ciebie, Avatar chyba faktycznie jest (hiper-)produkcją pokroju Tytanika, a nie wcześniej wymienionych tytułów.
Re: AVATAR...

Napisane:
1 sty 2010, o 08:50
przez Python
Film widziałem wczoraj w IMAX.
Widać, że każda minuta była dziesięć razy sprawdzana pod kątem tego czy coś do filmu wnosi. Po prostu SUPER. Mi się wydaje że film trwał 2,5 godziny - przynajmniej tak pokazał mój zegarek.
Fabuła prosta, ale ma kilka fajnych smaczków. Podoba mi się, że ni ema w filmie ZŁYCH. Film wcale nie jest pod tym względem czarno-biały.
Pułkownik (dla samego pułkownika warto zobaczyć ten film !) jest tak archetypicznym Marines, że dech zapiera. Ale trudno oceniać go źle za to że wykonywał rozkazy i starał się chronić swoich ludzi :-)
Koleś z Korporacji, rzeczywiście przypominał charakterem tego z Obcego-2, może Cameron nie lubi Korporacji ? Ale w obu tych filmach ni ebył to jakiś ważny człowiek, tylko mały trybik na dole maszyny próbujący się przypodobać akcjonariuszom (czyli Nam jako klientom OFE :-) )
Dlaczego IMAX ? Spacer po lesie z 11 metrowymi drzewami ROBI WRAŻENIE. Poważnie się zastanawiam, czy nie iść drugi raz - ale wyłącznie do IMAXa.
Czekam na jakiegoś larpa by kupić sobie niebieską farbkę do twarzy :-D
Na deser:
xxxFENCExxx napisał(a):Oglądam film z dzieckiem i mam już dosyć tłumaczenia po każdym wyjściu do kina co za bzdury są przemycane w filmie.
To może zacznij dolewać dziecku do kąpieli fenol albo przykrywaj na noc kocykiem azbestowym.
Duża część Zielonych to oszołomy, ale chyba nie zaprzeczysz faktowi, że zatruwamy środowisko ?
Re: AVATAR...

Napisane:
1 sty 2010, o 12:16
przez Ptasiek
jak cos ja dzis na 17.30 ide raz jeszcze z 2 kumplami do Multikina Zlote tarasy wiec moze kogos z Was spotkam:D