Kolejny krwawy zamach w Rosji
Za Gazetą Wyborczą:
"Zamach w moskiewskim metrze
Podwójny zamach bombowy w centrum Moskwy: Tuż przed ósmą zaatakowana została stacja metra Łubianka, a ok. 40 min później stacja Park Kultury. Jest wielu zabitych i dziesiątki bardzo ciężko rannych
Dwa wybuchy, wiele ofiar
Do pierwszego wybuchu, na stacji Łubianka, doszło o godz. 7.56 (5.56 naszego czasu), czyli pod koniec porannego szczytu, do drugiego ok. 40 minut później. Na początku podejrzewano , że wybuchu na stacji Łubianka mógł dokonać terrorysta-samobójca. Jak się okazało, zamachu dokonały najprawdopodobniej dwie kobiety. Na obu stacjach metra pracują służby ratownicze. Ruch w metrze został częściowo sparaliżowany. W obu wypadkach wybuchy nastąpiły w wagonach, gdy pociągi stały na stacjach. Zabici są zarówno w wagonach, jak i na peronach.
Według Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, na stacji Łubianka śmierć poniosło co najmniej 25 osób, a 10 zostało rannych. Na stacji Park Kultury zginęło 12 osób, a 15 doznało obrażeń. Poszkodowanych może być więcej, gdyż do zamachów doszło w czasie, gdy większość moskwian jechała do pracy bądź na uczelnie.
Chaos. To było mocne uderzenie terrorystów
Na stacjach metra nadal pracują służby ratownicze. Do akcji zmobilizowano 70 karetek pogotowia, które rozwożą rannych do szpitali. Ruch w metrze został częściowo sparaliżowany. Na ulicach przylegającach do stacji metra, na których doszło do wybuchów, utworzył się olbrzymi korek. Uruchomione zostały specjalne numery telefoniczne, pod którymi można dowiedzieć o losie najbliższych.
Metro w Moskwie nie pierwszy raz stało się obiektem zamachu, dzisiejszy atak ma jednak charakter wyjątkowy. - To jest bardzo mocne uderzenie. Jeśli zamachowcy uderzyli w stację Łubianka, gdzie przecinają się dwie ważne linie i w stację Park Kultura, gdzie przecinają się dwie inne linie, to tam komunikacja nie istnieje. Po prostu wielki chaos, a nie wiadomo czy to już koniec - uważa Wacław Radziwinowicz, dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Przy stacji Łubianka znajdują się siedziby różnych instytucji, m.in. Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Stacja ta znajduje się w odległości około 1 km od Kremla.
Kto winien?
Do eksplozji doszło na stacjach, które znajdują się blisko ważnych instytucji. Łubianka mieści się w pobliżu siedziby rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa, czyli spadkobierczyni KGB, natomiast stacja Park Kultury jest blisko Rosyjskiej Agencji Informacyjnej RIA Nowosti. Także przy stacji Park Kultury usytuowanych jest kilka urzędów, w tym Izba Obrachunkowa Federacji Rosyjskiej i służba prasowa Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR). W pobliżu znajduje się też siedziba agencji informacyjnej RIA-Nowosti i dwóch uczelni - Akademii Dyplomatycznej oraz Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Lingwistycznego.
W Rosji przy okazji takich tragicznych wydarzeń zazwyczaj podejrzenia są kierowane w stronę organizacji nacjonalistycznych lub separatystów z Kaukazu Północnego- z Czeczenii.
W rozmowie z radiem TOK FM korespondent "Gazety Wyborczej" w Rosji, Wacław Radziwinowicz, podkreślał, że "można być pewnym, że śledztwo pójdzie kaukaskim tropem". - Ostatnio Dokku Umarow, uznawany za przywódcę podziemia czeczeńskiego, odgrażał się że będą zamachy. Ten ślad będzie najważniejszy - mówił.
To kolejne zamachy w Moskwie. Kolejne w Rosji
W czerwcu 1996 eksplodowała bomba między stacjami Tulskaja i Nagatinskaja. W wyniku tego zamachu zginęły cztery osoby, a dwanaście zostało rannych. W 1998 roku za cel zamachowcy obrali sobie stację Tretiakowskaja, na której wybuchł mały ładunek. Rannych zostało wówczas trzech pracowników podziemnej kolejki. Także w lutym 2001 r. na stacji "Białoruskaja" wybuchł ładunek trotylu. W wyniku tragedii ucierpiało 20 osób.
Do najtragiczniejszego, jak dotąd, zamachu w moskiewskim metrze doszło w lutym 2004 roku, kiedy bomba wybuchła w tunelu między stacjami Awtozawodzkaja i Pawieleckaja. Zginęło wówczas 41 osób, a 250 zostało rannych. Zamachowcy - Murat Szawajew, Maksym Ponarin i Tambij Chubijew zostali uznani za winnych terroryzmu i zabójstw oraz skazani na dożywotnie więzienie.
Ale wybuchy w metrze to nie jedyne akty terrorystyczne zagrażające życiu zwykłych Rosjan. W listopadzie 2009 roku kilkadziesiąt ofiar pochłonęła katastrofa pociągu linii Moskwa - Petersburg, wówczas zamachowcy podłożyli bombę pod pociąg, jadący z prędkością 200 km/h."
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75477,7711603,Zama ... z0jZGZDotL
Jakim trzeba być zboczonym psychopatą, żeby zmusić ludzi do dokonania takiego samobójczego zamachu, siedząc jednocześnie bezpiecznie w swoim pałacu/domu/jaskini...
"Zamach w moskiewskim metrze
Podwójny zamach bombowy w centrum Moskwy: Tuż przed ósmą zaatakowana została stacja metra Łubianka, a ok. 40 min później stacja Park Kultury. Jest wielu zabitych i dziesiątki bardzo ciężko rannych
Dwa wybuchy, wiele ofiar
Do pierwszego wybuchu, na stacji Łubianka, doszło o godz. 7.56 (5.56 naszego czasu), czyli pod koniec porannego szczytu, do drugiego ok. 40 minut później. Na początku podejrzewano , że wybuchu na stacji Łubianka mógł dokonać terrorysta-samobójca. Jak się okazało, zamachu dokonały najprawdopodobniej dwie kobiety. Na obu stacjach metra pracują służby ratownicze. Ruch w metrze został częściowo sparaliżowany. W obu wypadkach wybuchy nastąpiły w wagonach, gdy pociągi stały na stacjach. Zabici są zarówno w wagonach, jak i na peronach.
Według Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, na stacji Łubianka śmierć poniosło co najmniej 25 osób, a 10 zostało rannych. Na stacji Park Kultury zginęło 12 osób, a 15 doznało obrażeń. Poszkodowanych może być więcej, gdyż do zamachów doszło w czasie, gdy większość moskwian jechała do pracy bądź na uczelnie.
Chaos. To było mocne uderzenie terrorystów
Na stacjach metra nadal pracują służby ratownicze. Do akcji zmobilizowano 70 karetek pogotowia, które rozwożą rannych do szpitali. Ruch w metrze został częściowo sparaliżowany. Na ulicach przylegającach do stacji metra, na których doszło do wybuchów, utworzył się olbrzymi korek. Uruchomione zostały specjalne numery telefoniczne, pod którymi można dowiedzieć o losie najbliższych.
Metro w Moskwie nie pierwszy raz stało się obiektem zamachu, dzisiejszy atak ma jednak charakter wyjątkowy. - To jest bardzo mocne uderzenie. Jeśli zamachowcy uderzyli w stację Łubianka, gdzie przecinają się dwie ważne linie i w stację Park Kultura, gdzie przecinają się dwie inne linie, to tam komunikacja nie istnieje. Po prostu wielki chaos, a nie wiadomo czy to już koniec - uważa Wacław Radziwinowicz, dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Przy stacji Łubianka znajdują się siedziby różnych instytucji, m.in. Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Stacja ta znajduje się w odległości około 1 km od Kremla.
Kto winien?
Do eksplozji doszło na stacjach, które znajdują się blisko ważnych instytucji. Łubianka mieści się w pobliżu siedziby rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa, czyli spadkobierczyni KGB, natomiast stacja Park Kultury jest blisko Rosyjskiej Agencji Informacyjnej RIA Nowosti. Także przy stacji Park Kultury usytuowanych jest kilka urzędów, w tym Izba Obrachunkowa Federacji Rosyjskiej i służba prasowa Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR). W pobliżu znajduje się też siedziba agencji informacyjnej RIA-Nowosti i dwóch uczelni - Akademii Dyplomatycznej oraz Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Lingwistycznego.
W Rosji przy okazji takich tragicznych wydarzeń zazwyczaj podejrzenia są kierowane w stronę organizacji nacjonalistycznych lub separatystów z Kaukazu Północnego- z Czeczenii.
W rozmowie z radiem TOK FM korespondent "Gazety Wyborczej" w Rosji, Wacław Radziwinowicz, podkreślał, że "można być pewnym, że śledztwo pójdzie kaukaskim tropem". - Ostatnio Dokku Umarow, uznawany za przywódcę podziemia czeczeńskiego, odgrażał się że będą zamachy. Ten ślad będzie najważniejszy - mówił.
To kolejne zamachy w Moskwie. Kolejne w Rosji
W czerwcu 1996 eksplodowała bomba między stacjami Tulskaja i Nagatinskaja. W wyniku tego zamachu zginęły cztery osoby, a dwanaście zostało rannych. W 1998 roku za cel zamachowcy obrali sobie stację Tretiakowskaja, na której wybuchł mały ładunek. Rannych zostało wówczas trzech pracowników podziemnej kolejki. Także w lutym 2001 r. na stacji "Białoruskaja" wybuchł ładunek trotylu. W wyniku tragedii ucierpiało 20 osób.
Do najtragiczniejszego, jak dotąd, zamachu w moskiewskim metrze doszło w lutym 2004 roku, kiedy bomba wybuchła w tunelu między stacjami Awtozawodzkaja i Pawieleckaja. Zginęło wówczas 41 osób, a 250 zostało rannych. Zamachowcy - Murat Szawajew, Maksym Ponarin i Tambij Chubijew zostali uznani za winnych terroryzmu i zabójstw oraz skazani na dożywotnie więzienie.
Ale wybuchy w metrze to nie jedyne akty terrorystyczne zagrażające życiu zwykłych Rosjan. W listopadzie 2009 roku kilkadziesiąt ofiar pochłonęła katastrofa pociągu linii Moskwa - Petersburg, wówczas zamachowcy podłożyli bombę pod pociąg, jadący z prędkością 200 km/h."
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75477,7711603,Zama ... z0jZGZDotL
Jakim trzeba być zboczonym psychopatą, żeby zmusić ludzi do dokonania takiego samobójczego zamachu, siedząc jednocześnie bezpiecznie w swoim pałacu/domu/jaskini...

