Spora dawka lepszych i gorszych kawałów:
Wrócił chłopak wieczorem do domu. Wcześniej z kolegami wypalił kilka skrętów, więc zastanawia się jak nie wpaść przed rodzicami. Postanowił pójść do salonu - sądząc, że o tej porze nikogo już tam nie będzie. Otwiera drzwi - a tam ojciec siedzi. Szybko zamknął drzwi i myśli dalej. Stwierdził, że pójdzie do kuchni. Otwiera drzwi - a tam ojciec siedzi. Szybko zamknął drzwi i postanowił pójść do sypialni. Otworzył drzwi - a tam też ojciec siedzi i krzyczy do niego:
- Gówniarzu, zatłukę cię, jak jeszcze raz otworzysz drzwi od kibla!
Jak możemy nazwać Cygana bez rąk?
- Godnym zaufania.
Dzień ma 24 godziny, do skrzynki się mieszczą 24 butelki piwa.
Przypadek?
Szef ruskiej mafii pojechał na ryby. A ze człowiek to był zamożny:)) miał na sobie w [cenzura] złotych łancuchów, sygnetów, gruby plik dolarów w kieszeni, komórka. Zarzucił wedke i czeka, nudziło mu sie wiec zaczał degustowac wodke. Jedna 100 ml, druga, trzecia , czwarta itd. Budzi sie rano na wielkim kacu, ani złotych łancuchów, ani sygnetów, dolary tez znikły tylko komórka została. Dzwoni do swoich chłopaków
- Sasza przyjezdzał bierz wszystkich okradli mnie
- ok szefie juz jedziemy
Za około 2 godziny przyjezdzaja 3 samochody, wysiadaja chłopcY z kałachami , szef do nich pochodzi i opowiada co sie dokładnie stało. Po chwili rozmowy zdecydowali ze jada do sołtysa wioski , moze on cos wie. Pukaja do dzwi otwiera jakis meżczyzna, w [cenzura] złota na szyji, sygnety złote na palcach, plik dolców wystaje mu z kieszeni... Szef mafi pyta sie:
- [cenzura] skad to masz wszystko???
A sołtys na to:
- ide sobie brzegiem rzeki , patrze spi jakis zajebany gosc, wziałem mu to wszystko a na koniec wyjebałem go w dupe!!!
Szef mafii podchodzi do słotysa bierze do reki jeden z Łanuchów , oglada i mówi:
- TO NIE MOJE!!!!!!
A z pocałunkiem póki co zaczekamy - powiedział piękny książę złażąc ze Śpiącej Królewny.
W samolocie stewardesa do pasażera Araba:
- Może drinka?
- Nie dziękuję, za chwilę będę prowadził
Kolega opowiada koledze:
- Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on dał mi nie wiem czemu środek na rozwolnienie.
- Zażyłeś ten środek?
- Zażyłem.
- I co, kaszlesz?
- Nie mam odwagi...
Dwie zakonnice jadą samochodem. Zabrakło im benzyny. Jedna z sióstr postanowiłaiść na stację benzynową i wzięł ze sobą jedyne naczynie, jakie było dostępne -nocnik.
Wróciła i z tego nocnika wlewa benzynę do baku.
Obok samochodem przejeżdżają dwaj księża.
Jeden mówi do drugiego:
- Siła ich wiary rzuca mnie na kolana...
Maż z żoną ulegli bardzo poważnemu wypadkowi.
Po kilkunastogodzinnej operacji żony do męża wychodzi lekarz i mówi:
- Proszę Pana, na początek dobra wiadomość, żona operację przeżyła.
Mąż wyraża radość.
- No tak, mówi lekarz, ale wie Pan, muszę Pana poinformować o paru
sprawach. Otóż: po pierwsze - ta operacja nie jest jedyna, żona musi
przejść jeszcze bardzo poważny zabieg w specjalistycznej klinice, tego
nie refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia, koszt operacji to około 70-80
tysięcy złotych.
To nie wszystko, żona wymagać będzie długotrwałej, w zasadzie
dożywotniej rehabilitacji w bardzo specyficznych warunkach, nie muszę
dodawać, ze nie refunduje tego NFZ, koszt miesięczny to jakieś 2 000
PLN. No i ponadto żona jako inwalida wymagać będzie specjalistycznego
sprzętu i środków higienicznych, to kosztuje jakieś 1500-2000 PLN
mięsiecznie, oczywiście NFZ w żaden sposób w kosztach nie partycypuje.
Zapada cisza.
Wtem lekarz klepie męża w ramię i mówi:
- Eee, żartowalem, nie żyje.
Na wykładzie dla pograniczników wykładowca nawija:
- Jeśli was ugryzie wąż, trzeba wyssać jad z rany.
Wstaje jeden z żołnierzy:
- A jeśli ugryzie mnie w fiuta?
- To się dowiecie, kto jest waszym najlepszym przyjacielem...
Facet miał mieć kontrolę skarbową? A jak każdy - trochę kręcił przy zeznaniach. Nie wiedział jak się ubrać na tę okazję, poszedł więc po radę do znajomego doradcy podatkowego.
Ten bez namysłu kazał mu się ubrać jak ostatni kloszard, żeby inspektor wiedział, że faktycznie ma do czynienia z nędzarzem.
Facet nie uwierzył za bardzo i poszedł jeszcze do znajomego adwokata. Ten kazał mu się ubrać jak najlepiej, żeby inspektor traktował go poważnie.
Strapiony, z mętlikiem w głowie, poszedł po radę do rabina. Ten wysłuchał go spokojnie i mówi:
- Jak tak mówisz, przypomina mi się historia pewnej kobiety, która nie wiedziała jak się ubrać na noc poślubną. Matka kazała jej włożyć długą, grubą koszulę nocną, a koleżanka - super seksowny komplecik...
- A co to ma wspólnego ze mną?! - pyta sie facet.
- Nieważne jak się ubierzesz... i tak Cię wyruchają!
Mężczyzna około 40-tki pomykał szosą w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość, we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono-niebieskie migające światełka. Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył, ale wóz policyjny nie dawał za wygraną. Po chwili facet zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze.
Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i mówi:
- To był dla mnie długi dzień, zbliża się koniec mojej zmiany. Mam dość papierkowej roboty, więc jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoją ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu.
Mężczyzna pomyślał chwilkę i rzekł:
- W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta. Bałem się, że chce mi ją pan oddać.
- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.
Trzy kobiety, 30 latka, 40 latka i 50 latka spotykają się w barze i szukają rad na poprawienie swojego życia seksualnego. Wpadły na to, że ubiorą się w lateks i szpilki. Na drugi dzień spotykają się w barze i opowiadają jak poszło, zaczyna najmłodsza:
- U mnie świetnie. Mąż wrócił, zobaczył mnie, rzucił wszystko i w sypialni kochaliśmy się 2h.
Druga na to:
- U mnie też super, wprawdzie trochę krócej, bo już nie może tyle co kiedyś, ale dawno się tak nie kochaliśmy.
Trzecia siedzi cicho.
- No a u Ciebie Anka? Jak było opowiadaj!
- Dajcie spokój mój wpadł do domu zobaczył mnie w lateksie z pejczem obok drzwi do sypialni i krzyczy: "CO NA OBIAD BATMANIE!"
Na czym tak naprawdę polega rozwiązanie
problemów finansowych Irlandii ?
Wyobraź sobie, że bogaty niemiecki turysta zatrzymuje się raz w miejscowym hotelu, kładzie banknot € 200 na ladzie i prosi o
klucze aby wybrać jeden z paru pokoi na górze.
Właściciel daje mu klucze i gdy tylko Niemiec znika leci z banknotem do rzeźnika obok uregulować swój dług. Rzeźnik leci z banknotem do hodowcy świń uregulować z kolei swój dług. Hodowca łapie banknot i biegnie uregulować dług do dostawcy paszy. Dostawca paszy wali z banknotem do pubu uregulować swój rachunek za piwo. Właściciel pubu daje banknot od razu siedzącej przy barze prostytutce, która w ciężkich czasach również musiała świadczyć mu usługi na kredyt. W końcu prostytutka biegnie z banknotem do hotelu regulując swój dług na wynajem pokoju. Właściciel hotelu kładzie banknot € 200 z powrotem
na ladę. Niemiec w tym momencie schodzi z góry, kręci nosem na pokoje które mu się nie podobają, bierze swój banknot i znika w siną dal.
Tak oto dzięki jednemu uprzejmemu turyście który nic nie wydał , całe miasto w którym nikt nic nie wyprodukował ani nie zarobił pozbyło się cudownie długu i patrzy teraz z optymizmem w przyszłość.
- Hej Zenek. Zbieraj się i chodź do mnie, pogramy w szachy.
- Nie mogę. Żona mi zmarła.
- To dam Ci grać czarnymi.
Prezes poważnej firmy miał wygłosić ważny referat na konferencji, na której zebrali się przedstawiciele całej branży. Kiedy wrócił z imprezy do biura, dyszał z wściekłości.
- Po jaką cholerę napisałaś mi godzinne przemówienie?! - wrzasnął na swoją sekretarkę. Połowa ludzi wyszła z sali zanim skończyłem.
- Ależ panie prezesie, napisałam referat trwający 20 minut. No i dołączyłam dwie kopie na wszelki wypadek, tak jak Pan kazał.
Szef wrócił z lunchu w bardzo dobrym humorze i zwołał wszystkich pracowników, by wysłuchali kilku dowcipów, które usłyszał. Wszyscy śmiali się do rozpuku, oprócz jednej dziewczyny.
- O co chodzi? - przyczepił się szef - Nie masz poczucia humoru?
- Nie muszę się śmiać - odpowiedziała dziewczyna - Odchodzę w piątek.
Dyrektor do sekretarki:
- Czy dała pani ogłoszenie, że szukamy nocnego stróża?
- Dałam.
- I jaki efekt?
- Natychmiastowy... Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn.
Dlaczego huragany maja zenskie imiona?
Bo na poczatku sa gorace i wilgotne, a jak odchodza, zabiaraja domy, samochody i pieniadze.
Przychodzi murzyn do warzywniaka i pokazuje na banany.
- Co to jest? - pyta
- To są banany - odpowiada sprzedawca
- U nas to są taaaaaakie banany!!
Potem pokazuje na pomarańcze i tak samo pyta się. Sprzedawca odpowiada, a on na to że u nas to są taaaaaakie pomarańcze. Sprzedawca lekko wkurwiony patrzy na murzyna, po czym znowu murzyn pyta się.
- Co to jest? I pokazuje na morele.
Sprzedawca już mocno wkurzony odpowiada, a murzyn wyśmiewa go i pokazuje, że u niego są taaaaaakie morele. Po czym pokazuje na arbuza i pyta się.
- Co to jest?
A sprzedawca na to:
- A to jest polski, pierd...ny, agrest!
Rzecz dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Od wielu lat przebywa tam pan Tadek. Pan Tadek nie odezwał się do nikogo przez ten okres i generalnie zajmuje się patrzeniem w
okno. Pewnego letniego popołudnia za oknem pojawia się ogrodnik, który nawozi grządki z truskawkami. Po godzinie wpatrywania się w ogrodnika pan Tadek pomalutku wstaje i
rusza w stronę okna, otwiera je powoli, patrzy na ogrodnika, patrzy na truskawki i wypowiada zdanie:
- A co pan robi?
konsternacja. Wszyscy pacjenci i personel zupełnie zszokowani - pan Tadek się odezwał! Ogrodnik odpowiada:
- Ja, panie Tadku, nawożę truskawki.
Pan Tadek myśli i w końcu:
- Co ?
Ogrodnik:
- No... posypuję je nawozem.
Pan Tadek po namyśle:
- Co?
Ogrodnik:
- No, posypuję truskawki gównem, żeby byty lepsze.
Pan Tadek myśli:
- Aha....
Pan Tadek zamyka pomału okno i zamyślony wraca na miejsce. Siada i myśli. Po pół godzinie wstaje, podchodzi do okna, otwiera je i mówi:
- Wie pan co? Ja truskawki posypuję cukrem, żeby były lepsze, ale ja to podobno poje">ny jestem...
Zrozpaczony pacjent zwierza się psychiatrze:
- Jestem skończony, panie doktorze...Na prawdę nie wiem co robić... Żona mnie rzuciła parę miesięcy temu a jej rodzina gdy mnie widzi, schodzi mi z drogi...
Psychiatra nachyla się do niego i pyta z zainteresowaniem:
- Niech pan mi dokładnie powie, jak pan to osiągnął...
Żona ogląda starannie marynarkę męża i nie znajduje na niej ani jednego damskiego włosa.
- No tak! - odzywa się po chwili. - To ty już nawet łysym kobietom nie dajesz spokoju!!!
Rozmawiają dwie koleżanki:
- Ale Kaśka zbrzydła. Aż miło popatrzeć
Jaka jest niejadalna część warzywa?
Respirator.
Przychodzi facet do lekarza i mówi że dwa psy go pogryzły. Lekarz go pyta:
- A były szczepione?
- Tak, dupami.
> Po ciężkiej pracy na plantacji bawełny wraca zmęczony Murzyn do domu.
> Przed domem bawi się wesoła gromadka jego dzieci.
> Już wchodzi do domu gdy nagle zobaczył krokodyla, który podkradł się pod
> dom, porwał jedno małe Murzyniątko i zasuwa z powrotem do rzeki.
> Ojciec chwycił jakiegoś drąga, rzucił się na pomoc ale krokodyl był
> szybszy.
> Żona go pociesza:
> - Nie przejmuj się, mamy dużo dzieci, możemy nowego zrobić...
> Minął pewien czas i sytuacja się powtarza: ciężka praca na plantacji,
> znowu
> krokodyl, znowu nieudana pogoń i znowu żona mówi: "nowego zrobimy".
> Mija jeszcze parę miesięcy - znowu to samo.
> Wszedł Murzyn do domu, usiadł ciężko za stołem, podparł głowę rękami i
> mówi:
> - Och życie, życie!!! Dzień w dzień ciężko haruję na plantacji, noc w noc
> dymam żonę - i wszystko to po to, by nakarmić tego pierd**onego
> krokodyla!!!
Kłócą się dwaj Gruzini, którego dziadek był wyższy:
- Mój dziadek był taki wysoki jak to drzewo!
- A mój był taki wysoki jak ta góra!
- Mój był taki wysoki, że dosięgał do gwiazd!
- A gwiazdy były okrągłe?
- Tak. Okrągłe...
- I ciepłe?
- Tak, ciepłe...
- To były jajca mojego dziadka, a nie gwiazdy...
Wchodzi pijany facet do domu. Podchodzi do niego żona i pyta:
- Gdzie byłeś?
- Na dożynkach - odpowiada mąż.
- Na dożynkach w styczniu?!
- Tak. Taka jest moja wersja i będę się jej trzymał.
Mueller zaglądając do pokoju Stirlitza zapytał:
- Coś dla pana kupić?
- Och, to co zwykle, pasztet z gęsich wątróbek i butelkę czerwonego wina.
Mueller kupił Stirlitzowi to co zwykle: kawałek słoniny, cebulę i pół litra wódki.
Rozmawia dwóch pilotów w kabinie samolotu o nowej stewardesie, zapominając, że mikrofon jest włączony:
- Najpierw wypijemy kawę, potem przelecimy tę nową stewardesę.
Stewardesa słysząc to biegnie do kabiny pilotów, aby im powiedzieć, że mają włączony mikrofon. Potyka się i upada na podłogę. Na to siedzący obok pasażer:
- Spokojnie, przecież powiedzieli, że najpierw wypiją kawę...